|
|
Motto:
Jeżeli istnieje prawdopodobieństwo, że coś może pójść źle, to na pewno będzie to właśnie to, co spowoduje największe szkody.
Nokię N73 mam od półtora roku i od samego początku naszego związku była to klasyczna Hassliebe: telefon był równie funkcjonalny, co powolny i niestabilny. Jak to w takich relacjach bywa, im dłużej byliśmy ze sobą, tym bardziej olbrzymiały wady: kiedy kolejną ważną rozmowę przerwało mi zawieszenie się telefonu, uznałem, że czas na zmiany: albo uda mi się sflashować słuchawkę, albo kupuję cokolwiek innego.
Łaskawy Czytelnik (tudzież Czyteniczka) zapewne z radością przyjmie fakt, że operacja się udała i (nie bez przygód) usadziłem na swojej N73 nowsze firmware, do tego w wersji Music Edition, bez zbędnych modyfikacji dokonanych w systemie przez operatora (którym było przez pierwszy rok angielskie 3) no i - last but not least - w języku polskim.
Jeśli P. T. Czytelnik zamierza podążyć moimi krokami, muszę uprzedzić, że flashowanie telefonu wiąże się z utratą fabrycznej gwarancji i może zmienić nową i błyszczącą nokię Szanownego Czytelnika w raczej niezbyt praktyczny - za to drogi - przycisk do papieru.
Kiedy Czytelnik został już zaznajomiony z moją motywacją, mottem przyświecającym mojej pracy oraz jej możliwymi konsekwencjami - pora na zdradzenie krwistych szczegółów operacji krok po kroku:
Jeśli wszystko przebiegło pomyślnie - masz nowy, stabilniejszy system z odrobinę fajniejszym odtwarzaczem muzycznym, po polsku i do tego - dzięki, bogowie! - ze swoimi kontaktami, wpisami kalendarzowymi itd.
Jeśli jednak zapomniałeś odznaczyć właściwego ptaszka podczas przywracania kopii zapasowej danych, po restarcie telefonu przywita Cię prawdopodobnie ekran:
Phone start-up failed. Contact the retailer.
W moim przypadku jedynym pomocnym sposobem okazało się zmodyfikowanie porad z tego wpisu:
Po tychże dowcipnych przejściach mój związek z N73 przeżywa drugą młodość: cieszę się polskim słownikiem T9, brakiem nieoczekiwanych restartów, ładniejszymi domyślnymi tematami telefonu oraz odrobinę lepszym odtwarzaczem mp3 ;-)
Spersonalizowany ekran trybu gotowości (używający jednej z domyślnych dla N73 Music Edition skórek) oraz główne menu:

Odtwarzacz i jedna z wizualizacji (pomijając wizualizacje i odmienne domyślne sterowanie, nie ma specjalnej różnicy ze standardową edycją - biblioteka działa tak samo):

Kalendarz i mapy:

To pierwszy wpis na blogu od dwóch lat i (jak na razie) planuję jeszcze tylko jeden: jak zmienić firmware w Sony Ericsson k750i. Prowadzenie bloga było miłe, ale nie widzę dla siebie niszy tematycznej - z drugiej strony, wpisów o flashowaniu telefonów nie wypadało wręcz nie umieścić, bo mogą się komuś przydać (zwłaszcza fragment o ratowaniu nokii ;)
Wszystkich Czytelników pamiętających stare czasy bloga chciałbym jednak serdecznie pozdrowić
- Łukasz.
Edit: Wprowadziłem drobne zmiany aby usunąć nieścisłości nt. przywracania ustawień fabrycznych (dziękuję za komentarze :) i dodałem kilka zrzutów ekranu.
Przyjaciel przechodził dziś przed Pałacem Biskupim w Krakowie, gdzie przed Oknem Papieskim™ zebrały się tłumy osób chcących uczcić pamięć Jana Pawła II.
W pewnym momencie jakaś pani w słusznym wieku spojrzała na zawiązaną na jego szyi arafatkę i zawołała, oburzona:
Zdejmij to natychmiast! Jak ci nie wstyd?! Przecież Jan Paweł Wielki przez całe życie walczył z Arabami!
Z równie posępnym, co przebiegłym, uśmieszkiem, mam przyjemność zarazić P.T. Czytelników płytą tak smutną i jednostajną, że jej okładka wydaje się - w zestawieniu z zawartością - olśniewającym wcieleniem śmiechu, różnorodności i dowcipu:
Dla cieszących się równie nędznym nastrojem masochistów - dwa króciutkie kawałki (do zapętlenia w odtwarzaczu, naturalnie):
(Utwory w formacie Real Audio - wymagany RealPlayer albo zamiennik).
Lada dzień mój jogg będzie obchodził swoje pierwsze urodziny - tymczasem, jak widać, zapadł w zimową drzemkę... z której, doprawdy, sam nie wiem, czy go budzić...
Przyglądam się bowiem tej uśpionej bestii i w jej myślach widzę poplątanie, które niemal o szaleństwie zdaje się świadczyć: o czymże to ja nie pisałem do tej pory! Pech jednak chce, że nazwa silva rerum jest już zarezerwowana ;) i wypadałoby ujednolicić tematykę bloga, zamiast wrzucać doń wpisy o prowadzeniu sklepu z herbatami, muzyce, literaturze, linuksie (a w szczególności KDE), dziwności istnienia i tegoż istnienia horrorach, o smoczej melancholii i ktośkowym śmiechu. Doprawdy, było tu już o wszystkim, włącznie z psychologią pracy i określaniem preferencji seksualny^Wpolitycznych ;)
Lubię groch z kapustą, ale nie jest to najlepszy pomysł na bloga (nie, żeby wyjątki się nie zdarzały ;)
Jeśli zatem ten blog ożyje (a byłoby miło móc jednak świętować te jego pierwsze urodziny ;) to mam nadzieję, że z bardziej wykrystalizowaną formułą.
Czego sobie i Państwu życzę ;)
Wczoraj późnym wieczorem zabrałem się - z nudów, bezsilności i bezsenności - za robienie gadulcowych avatarów moich znajomych (można je wyświetlać np. w panelu informacyjnym Kadu - najlepszego linuksowego klienta sieci gg).
Wnioski?
W rosterze goszczą przede wszystkim dziewczęta: kurczę! same piękne! ;D
Ps. Notka, rzekłbym, oldschoolowa: spod Joggera1 - na Joggera2 nijak nie mogę się zalogować :(
PPs. GIMP z każdym dniem bardziej mi się podoba: używam go od jakichś dwóch lat, ale dopiero ostatnio zabawa z nim zaczęła mi się podobać.
Myślę, że powoli dochodzę do optymalnego wyglądu tego przedziwnego (pod względem interfejsu) programu:
Są takie wieczory, kiedy jedyną sensowną muzyką jest ścieżka dźwiękowa z Mulholland Drive (nawiasem mówiąc, jedna z niewielu płyt, które naprawdę dobrze brzmią na moich tanich głośniczkach Creative'a z przerośniętym subwooferem).
Moja Ulubiona Siostra i jej Mężczyzna obudzili mnie dziś rano, kazali dać psu jeść, pojechać otworzyć sklep i posiedzieć w nim ze dwie godzinki, podczas gdy oni będą szperać po hurtowniach z porcelaną.
Tak też, ciągle zaspany, w wielkim pośpiechu zrobiłem.
Kiedy po jedenastej wróciłem do mieszkania, okazało się, że garnek z kaszą cały czas stał na wolnym ogniu...
Uwielbiam je. Właśnie zakończenia: pozbawione optymizmu, przesiąknięte bólem istnienia - ale też pełne radości z życia i szczere pod każdym względem.
Odkąd wprowadziłem się do nowego mieszkania, nie widziałem jeszcze błoni otaczających nasz blok bez grubej pokrywy śniegu. Wczoraj spadło kolejnych kilka centymetrów puchu, dzisiaj poprawiło. Mimo to, mam wrażenie, że - w środku tej wspaniałej, śnieżnej zimy - zaczęła się wiosna: biegam we wiosennej wiatrówce, bez rękawic, ganiam się z psem (i ani mi w głowie rzucanie śnieżek - tylko kije! ;-)
(Jednego zresztą dzisiaj, z nadmiaru radości, wrzuciłem na sam czubek jakiegoś drzewa. Metencja jest niepocieszona ;)
Jeżeli ta odpowiedzi nie jest w stanie usunąć te problemy, spróbuj przejrzeć lub przeszukać wsparcie programu AdSense. Napisz do nas w przypadku dalszych pytań.
Dziś zrzucę z dachu naszego sklepiku nagromadzony śnieg - obawiając się wprawdzie nie katastrofy budowlanej, ale wody cieknącej otworami wentylacyjnymi (raz już to widzieliśmy: budynek jest zaprojektowany, bez dwóch zdań, wprost genialnie ;)
Wyszedłem z piesencją na dwór i poczułem wiosnę.
Chciałbym, żeby została, choć wiem, że jeszcze nie pora...
Nareszcie znalazłem jakiś sensowny sposób na GIMP-a: ukrywanie paska zadań + skróty klawiaturowe + chowanie niepotrzebnych w danym momencie okien dialogowych za innymi, a nie rozstawianie ich po pulpicie nędznych rozmiarów (1152x864):
(Mimo wszystko, doskonale rozumiem tych, którzy w ankiecie Novella wyrażają zapotrzebowanie na linuksową wersję Photoshopa ;)
Czasami, kiedy jest już późno, a ja nieodmiennie jestem senny i zapracowany/zaczytany, zagada do mnie przez gg przyjaciółka: podroczymy się trochę, streścimy parę ostatnich dni, porozmawiamy o psach, wypomnimy zaległe odwiedziny i wymyślimy sobie nawzajem ładne sny (których scenariusze zresztą nigdy się nie sprawdzają ;)
| Copyright © 2002-2003 Justin Mecham oraz JabberPL Group. | Copyleft || Legalność || Informacje. |